Magda Kęska z Londynu

Podczas pracy na recepcji

Podczas pracy na recepcji

Moim miejscem jest recepcja( to tam umawiam wizyty, rozwiązuje problemy klientów przez telefon, sortuje biurową pocztę czy  czasami czytam listy z którymi klienci przychodzą), jestem gospodarzem tego biura - jak na początku oznajmiła mi moja szefowa. I rzeczywiście, gdy klienci wchodzą jestem pierwszą osobą, którą widzą dlatego moim zadaniem jest sprawić, by czuli się jak u siebie. I tu nie chodzi tylko o pytanie ich czy chcą filiżankę herbaty- czasem wielu z nich jest sfrustrowanych chociażby z powodu niedostania wizyty po raz kolejny,( bo przecież oczywistym jest, że liczba wizyt, które możemy zaoferować jest niewystarczająca dla tak licznych klientów) dlatego często rozmawiam z nimi, staram się ich uspokajać, pokazać im, że biuro istnieje po to, by im pomóc. Jak dotąd mam już wielu dobrych znajomych pośród Romów, którzy często mnie odwiedzają i opowiadają ciekawe historie. Mam już kilku własnych klientów przychodzących do mnie z nie tak bardzo skomplikowanymi rzeczami jak: pisanie CV, szukanie pracy, rejestrowanie ich na różne strony, wypełnianie form czy wykonywanie telefonów w ich imieniu. Kolejnym projektem, który jest popularny wśród klientów jest projekt edukacyjny prowadzony przez Laurę. Laura jest angielką dlatego jestem jej potrzebna na wizytach, których udziela, ponieważ większość klientów nie mówi po angielsku. Tłumaczenie jest jednym z moich ulubionych zadań, gdyż mam okazję nie tylko poćwiczyć moje umiejętności językowe, ale także poznać system prawny i edukacyjny panujący w Anglii oraz mnóstwo ciekawych spraw, z którymi ludzie przychodzą. Oprócz tłumaczeń dla Laury mam szansę pomagać także anglojęzycznym wolontariuszom udzielającym porad. Innym, bardzo interesującym projektem jest projekt artystyczny prowadzony przez zawsze pełną energii i entuzjazmu włoszkę – Tanię. Jak dotąd nie miałam okazji współpracować z nią bliżej, ponieważ w tej chwili nie odbywają się żadne dodatkowe zajęcia dla dzieci i młodych Romów, w których mogłabym jej pomóc(tylko nieliczne zlecenia takie jak: organizowanie wyjścia do teatru czy przystrajanie sali). Prawdopodobnie przejmie ona projekt sportowy, którym jestem bardzo zainteresowana, a niestety nie miałam jeszcze okazji brać w nim udziału z powodu rezygnacji pracownika, który się nim zajmował. Mam nawet kilka pomysłów, jakby można ten projekt urozmaicić, ale jak na razie zostawię to dla siebie. Wracając jeszcze do projektu artystycznego, chciałam zaznaczyć, że nauczyłam się wielu nowych sposobów projektowania ulotek i ogłoszeń ( widać, człowiek rzucony na głęboką wodę, szybko się uczy).Nigdy wcześniej nie musiałam tego robić w takiej ilości, ale wierzę, że ta umiejętność będzie bardzo przydatna w przyszłości. Dodam jeszcze, że jest wielu utalentowanych młodych Romów zarówno muzycznie i sportowo. W rozwijaniu ich talentów pomaga dwóch Romów bardzo cenionych pośród ich społeczności - pan Marek uczący ich grać na instrumentach oraz pan Stan prowadzący lekcje karate. Istnieje także klub piłki nożnej, który cieszy się dużą popularnością.  Jeśli chodzi o moje inne zadania to jako wolontariusz muszę robić  te „mniejsze rzeczy” na które inni pracownicy zwyczajnie nie mają czasu: kopiowanie, segregowanie i cięcie niepotrzebnych kartek, zakładanie kartotek dla klientów czy wprowadzanie informacji do bazy danych.

Obecnie nasze biuro zmaga się z problemami podobnymi do tych, którym teraz stawia czoło prawie każda organizacja charytatywna – mamy  niezbyt dużo funduszy, a coraz mniej pracowników. Pomimo tego nasza szefowa oraz wszyscy ludzie pracujący tam mają pozytywne nastawienie do pracy i klientów, wykonują swoje obowiązki jak najlepiej. Ciągle znajdują mi jakieś zadanie więc nie ma mowy o nudzie, jeśli taka się na chwilę wkradnie, na pewno zapełni ją jakiś klient.   Myślę, że jednym z  przełomowych momentów była dla mnie wycieczka do Brighton, którą odbyliśmy niedługo po rozpoczęciu wolontariatu wraz z innymi wolontariuszami. Wtedy postanowiłam poznać lepiej Wielką Brytanię, bo to piękny kraj z mnóstwem miejsc wartych obejrzenia, wtedy też uświadomiłam sobie, że to co przeżywam teraz – mój wolontariat zdarza się tylko raz i dlatego postanowiłam wykorzystać ten rok najlepiej jak umiem. Tylko raz jestem w tym wieku, gdzie staję się naprawdę niezależną osobą, poznaję tylu wspaniałych ludzi i zyskuję tak wiele różnorodnych doświadczeń. Zdałam sobie sprawę, że przyjeżdżając tutaj z zamiarem zrobienia czegoś dobrego, zyskania dobrze wyglądającej informacji w CV i podszkolenia języka, zapomniałam o jednym- że tak naprawdę zyskuję coś znacznie więcej- roku cudownych wspomnień, którego nikt mi nigdy nie odbierze.

Wolontariat sfinansowany ze środków programu "Młodzież w Działaniu"